Tylko Chcieć
TURYSTYKA. Oboz Przygody
Kostkowice, baza letnia Hufca ZHP w Zawierciu. Tutaj, w samym sercu Jury Krakowsko-Częstochowskiej, rozbił swoje namioty obóz przygody.
Obozy przygody organizuje Biuro Turystyki Aktywnej Kompas z Gdańska. Jako jedyni w Trójmieście, zabierają nastolatków na obozy, na których mogą nauczyć się wpinać, eksplorować jaskinie, a nawet spłynąć Dunajcem w pontonie. Dwa tygodnie z przygodą kosztują 890 zł. Sprzęt do wspinaczki zapewniają organizatorzy. Uczestnicy muszą mieć ze sobą tylko latarkę i busolę.
- W porównaniu z bardzo rozwiniętą kulturą żeglarską, kultura wspinaczkowa w ogóle nie istnieje - mówi Maciek, szef biura. - W efekcie młody człowiek trafia do klubu wspinaczkowego bardzo późno - w ostatnich klasach szkoły średniej albo już na studiach. Rodzice nie boją się wysyłać dzieci w rejsy, gdzie mogą się utopić, ani na obozy konne, gdzie mogą połamać kości. A na skałki się boją. Ryzyko jest przecież takie samo. Tu chcemy pokazać, że o wiele wcześniej można bezpiecznie chodzić po skałach i jaskiniach. Martwa czy Czyściec"
Idziemy nocą przez las, hałasując niemiłosiernie. Po chwili, w świetle latarki, na wysokości kolan pojawia się zagłębienie w skale. Gdybyśmy nie wiedzieli, że tutaj ma być jaskinia, nigdy byśmy jej nie znaleźli.
- Szukaliśmy jej przez całe poprzednie dwa turnusy - tłumaczy mi Magda, opiekunka i taterniczka. - Może to dobrze, że jest zaznaczona na mapach w innym masywie.
Wąski korytarzyk lekko opada. Wczołgujemy się do groty. Przed nami otwiera się sala. Z niskiego stropu zwisają stalaktyty. Całe ściany pokryte są naciekami. Nie ma chyba formy jaskiniowej, której by tu nie było. Nawet rzadko występujące tzw. mleko jaskiniowe, które sprawia, że ściany jaskini są białe. Światło naszych latarek spłoszyło nietoperze - uciekły przez komin. Dno groty pokryte jest kośćmi, a nisze w ścianach przywodzą na myśl Świątynię Zagłady z filmów o Indiana Jonesie.
- Ogłosiliśmy konkurs wśród obozowiczów na nazwę tej bezimiennej jaskini - śmieje się "Kapitan", czyli Rafał. - Najlepszy pomysł to Jaskinia Martwa, oczywiście ze względu na "kości przodków". Ale ostatnio przeczytałem opowieść o odkryciu jaskini Raj, wiem, że jest tutaj też Piekiełko. Może więc przyjmie się Czyściec?
Zapalamy świece i siadamy, czekając na resztę. Po godzinie około 30 osób stoi zauroczonych widokiem. Rafał snuje gawędę o jaskiniach, o odkryciu Raju. Za chwilę Maciek rozda wszystkim obozowe koszulki.
Maciek, na co dzień także szef Biura Turystyki Aktywnej Kompas, jest organizatorem obozu: - Przyjechali tutaj różni ludzie, wszyscy z przypadku. Osiemnastolatki, które chcą przeżyć przygodę swojego życia i piętnastolatki, które rodzice wypchnęli, żeby przestały się bać wysokości.
Najtrudniej zawsze jest zgrać grupę. Opiekunowie mają na to tylko kilka pierwszych dni. Potem, na ścianie, uczestnicy muszą już sobie wzajemnie i instruktorom zaufać. Od tego zależy, czy wejdą na skałę i czy nie będzie wypadku.
Do klubu trafiają najczęściej ludzie, których pociągają sporty ekstremalne. Czasami wciągają ich rodzice, częściej znajomi. Podobnie było z uczestnikami obozów przygody. Tylko że średnia wieku jest dużo niższa - 17 lat. Dopiero po kursie podstawowym mogą stwierdzić, czy im się to podoba, czy nie. Kazamaty i lód
Niespodzianką i chyba największą atrakcją obozu jest najprawdziwszy spływ pontonowy. W Polsce do raftingu nadają się tylko dwie rzeki. Jedną z nich jest Dunajec. Po wejściu do pontonu, nikt nie ma czasu podziwiać skał nad przełomem. Trudno jest przecież utrzymać się na powierzchni, kiedy przeciwnik chce Cię zepchnąć i ochlapać.
Ale przecież cały czas o to chodzi - żeby się wymęczyć, wybrudzić, wypocić.
Maciek planuje już następne obozy w przyszłym roku. Może pojadą w Góry Stołowe albo Karkonosze. Już za pół roku zimowisko nad Morskim Okiem. Razem z taternikami chce szkolić zwykłych turystów we wspinaczce zimowej.
- Kto kiedykolwiek chodził po górach zimą, wie, jak trudno jest się wspiąć na oblodzony stok - tłumaczy. - A przecież większość tras można łatwiej przejść używając chociażby raków. Tylko który turysta wie, jakiego sprzętu potrzebuje zimą?
Uczestnicy obozów już się umówili na wspólne wypady na skałki. 18-19 września w Krzesznej będzie spotkanie poobozowe, a na nim InO Lato ć99, rozegrane wśród uczestników wszystkich turnusów. W listopadzie Rafał, na co dzień także przewodnik po Gdańsku, poprowadzi grupę chętnych do Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego, największego zespołu poniemieckich bunkrów i tuneli na Pomorzu. Potem przyjdzie czas na gdańskie podziemia - kazamaty Bastionu św. Elżbiety, Katowni, Biskupiej Górki. Jeszcze później podziemia zamku w Gniewie i schrony bojowe na Helu. I jeszcze wszystko, o czym pomyślą. Tutaj nauczyli się, że wystarczy chcieć.
Aleksandra Markiewicz